Masz na koncie dwa filmy pełnometrażowe „Galerianki” oraz „Bejbi blues”. Tematyka obu filmów dotyczy młodzieży, czy nastolatków. Dlaczego ciebie ciekawi ta tematyka?

Jak ktoś ma te naście lat, to dla niego cały świat jest nowy, wszystko robi po raz pierwszy, nie ma miejsca na banał, jest totalny brak wyrachowania. Nastolatki pędzą za chwilą, za uczuciem, a to po prostu uwielbiam. Tę stronę młodości powinniśmy w sobie zatrzymać, co oczywiście nie jest proste. Istnieje ogromna różnica między "Kocham" wypowiedziane świeżo przez nastolatka, a "Kocham" wypowiedzianym przez 40 -latka, szczególnie na ekranie. Te drugie to już telenowela.

W debiucie opowiadasz o nastolatkach, które uprawiają seks za upominki czy ubranie. W swym drugim filmie poruszasz temat macierzyństwa młodej osoby. Oba tematy wywołują pewne kontrowersje. To jest zamierzone?

Moim zdaniem trzeba robić filmy o tym co jest interesujące, poruszające, a jeśli szokujące - to w ogóle super. Tematy takie, jak 13 - latka idzie do łóżka ze starszym facetem za telefon komórkowy, albo kiedy 17 - latka rodzi dziecko, bo potrzebuje kogoś do kochania, na długo zapamiętają się dla widza. 

Panuje pogląd, że tak naprawdę egzaminem dla reżysera jest drugi film. Bo sukces pierwszego mógł być dziełem przypadku. Czy zgadzasz się z ta opinią?

Teraz mogę się z tym zgodzić. Pierwszy film był zrobiony szybko, od razu po szkole, tak z rozpędu i wydawało mi się, że co mi tam zrobić super film, tyle już umiem, tyle się nauczyłam. Tylko po nakręceniu drugiego filmu zrozumiałam, że nie jest to takie łatwe.

Czy zaliczasz siebie do tzw. reżyserów socjalnych? Dlaczego w Polsce reżyserzy tak rzadko poruszają tematykę socjalną czy społeczną?

Nie podchodzę do filmu w taki sposób, że siadam i zastawiam się "Jaki teraz jest problem w państwie, społeczeństwie?". U mnie zaczyna się inaczej. Znalazłam historię 17 - latki, która wkłada dziecko do przechowalni bagażu, drugą historię 17 - latki, która rodzi dziecko, bo chce mieć kogoś do kochania. Wszystko zaczyna się od pojedynczej osoby i wokół niej zaczynam budować świat. Ważne, aby bohater nie był wyrwany z kosmosu, staram się, aby historia była jak najbardziej prawdziwa.

Twój film uczestniczy w konkursie festiwalu „Kino pavasaris”. Co daje dla reżysera uczestniczenie w festiwalach filmowych? Czy liczysz na wygraną?

Jest bardzo miło uczestniczyć w konkursie. Lubię, kiedy mój film jest wystawiony po jakąś ocenę, a szczególnie, jeśli jest to kompetentne jury. Lubię wysłuchiwać różne opinie. Zawsze myślałam, że kiedy ktoś mówi, że "nie liczy na nagrodę", to kłamie. Teraz na sobie upewniłam się, że naprawdę tak jest. Zwycięstwo nie jest dla mnie na pierwszym miejscu.

Czy jesteś pierwszy raz w Wilnie? Czy udało się coś zobaczyć?

Trzy lata temu byłam w Wilnie z mamą na wystawie psów. Wilno jest piękne, ma w sobie coś takiego prawdziwego, naturalnego. Strasznie mi się podobają te małe uliczki, takie stare i z charakterem innym niż na przykład w Berlinie, w którym mieszkam.