– Bodźce wzrostu gospodarczego związane z Euro rozkładają w kilku obszarach – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Grzegorz Kita, prezes spółki Sport Management Polska. – To są oczywiście podstawowe czynniki związane z napływem znaczącego ruchu turystycznego. Potem jednak dochodzi do tego tzw. efekt barceloński, czyli jeśli dany kraj czy miasto dobrze zaprezentuje się w trakcie imprezy to wpływa to na późniejsze zainteresowanie turystów.

Do tego dochodzą, jak zauważa Grzegorz Kita, znaczące inwestycje o charakterze infrastrukturalnym. Miasta, w których organizowana jest tego typu impreza, znacząco poprawiają swoją infrastrukturę.

– Pamiętamy bardzo dobrze, że w Polsce właściwie do samego końca trwała wręcz heroiczna walka o przejezdność autostrady Poznań–Warszawa – przypomina Grzegorz Kita. – Transport, jak wiadomo, jest krwiobiegiem gospodarki. Niezależnie od powodu autostrady drogi budowane na Euro zostały i w pewnym sensie umożliwiły skok cywilizacyjny.

Wielu ekonomistów jest zdania, że organizacja mistrzostw Europy przez Polskę w 2012 roku spowodowała przyspieszenie rozwoju gospodarczego czy wręcz cywilizacyjno-społecznego o trzy do pięciu lat. Według spółki Euro 2012 zarządzającej imprezą Polskę odwiedziło ponad 677 tys. zagranicznych turystów i kibiców ze 123 krajów. Na stadionach bawiło się 296 tys. cudzoziemców, a w strefach kibica 370 tys. Dodatkowo w trakcie turnieju przebywało w Polsce ok. 8,4 tys. zagranicznych dziennikarzy, 2,4 tys. członków piłkarskich reprezentacji narodowych oraz 400 zagranicznych wolontariuszy.

Wpływy sektora turystycznego w latach 2013–2020 zamiast prognozowanych 4,2 mld zł w wyniku Euro 2012 mogą wynieść 7 mld zł, co jest wynikiem aż o 67 proc. lepszym. Skumulowany pozytywny wpływ mistrzostw na polskie PKB do 2020 roku może wynieść natomiast 21,3 mld zł. Najważniejszym źródłem przyrostu będzie jednak znaczące przyśpieszenie rozbudowy infrastruktury transportowej (74,1 proc. wzrostu).

– Zatem już na poziomie czysto gospodarczo-ekonomicznym korzyści dla kraju gospodarza jest sporo – podsumowuje Grzegorz Kita. – Natomiast są jeszcze inne pozytywne zjawiska, przede wszystkim promocja. Dzisiejszy świat jest przesiąknięty informacją. Każdy kraj, narodowość, poszczególne miasta, walczą o to, żeby się pokazać publicznie z jak najlepszej strony. Wielkie imprezy sportowe w naturalny sposób skupiają uwagę ludzi na danym miejscu. To akcje promocyjne w inny sposób właściwie nie do powtórzenia.

Innym elementem, który powoduje, że wielkie imprezy sportowe w korzystny sposób wpływają na gospodarkę, są kwestie związane ze wzrostem kapitału społecznego.

– Już podczas mundialu w Niemczech widzieliśmy, że bardzo wielu obywateli tego kraju zjednoczyło się w trakcie organizacji mistrzostw – wskazuje Grzegorz Kita. – W pewnym sensie przyspieszyło to także rozwoju kraju i jego dynamikę.

Wśród korzyści związanych z wielkimi imprezami analitycy wskazują również wzrost kompetencji i doświadczenia wśród dziesiątek tysięcy ludzi mniej lub bardziej zaangażowanych w takie przedsięwzięcie.

– Mam na myśli wszelkiego rodzaju zarządzanie projektami, które musiały się odbywać wiele lat przed Euro – precyzuje Grzegorz Kita. – Angażują się w nie tylko miasta goszczące Euro, lecz także czasem bardzo różnych instytucji. To bezcenny kapitał.

W przypadku obecnych mistrzostw we Francji wpływ imprezy na gospodarkę – według Grzegorza Kity – może być jednak inny niż podczas Euro 2012. Najbardziej intensywna interakcja między tymi zjawiskami ma bowiem miejsce w krajach nie za biednych, ale i nie bardzo bogatych. Francja natomiast jest państwem bardzo rozwiniętym, o wysokim stopniu zamożności obywateli.

– Niektórzy francuscy ekonomiści uważają, że będzie to zaledwie około 3 mld euro przychodów – twierdzi Grzegorz Kita. – Natomiast ten przypadek jest specyficzny, bo w ciągu ostatnich dekad jeszcze chyba się nie zdarzyło, żeby kraj gospodarz został dotknięty aż taką liczbą plag.

Od wielu tygodni w Francji trwają strajki obejmujące w zasadzie wszystkie sektory tamtejszej gospodarki związane z reformą prawa pracy, a także klęski żywiołowe (powodzie) oraz zagrożenie terrorystyczne.

– Na pewno w znaczący sposób zniwelują efekt Euro – uważa Grzegorz Kita. – Trzeba natomiast brać pod uwagę również to, że po raz pierwszy od dwunastu lat organizator mistrzostw Europy w piłce nożnej jest jeden. Po drugie turniej jest dłuższy, zespołów więcej, ogólnie wszystkiego przybyło. Efekt gospodarczy powinien być zatem większy. Ale jedne zjawiska kompensowane są przez inne. Dla ekonomistów wpływ Euro 2016 na gospodarkę Francji będzie niesamowicie ciekawym zagadnieniem.