W układaniu mapki opierano się o dane SIPRI (Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem) oraz oficjalnej liczbie mieszkańców państwa.

Twórca mapek tłumaczy się również z zabarwienia Krymu. Pisze, że w przypadku "ukraińskiego zabarwienia" Rosjanie atakują portal, przy "rosyjskim zabarwieniu" - Ukraińcy,

"Moje mapy nie odzwierciedlają sytuacji politycznej, a tylko dane statystyczne. Zabarwienie Krymu zależy od danych źródłowych. W tym przypadku w informacji o budżetach wojskowych Krym figurował w źródle rosyjskim i zabrakło go w ukraińskim" - pisze autor.

Wydatki wojskowe. Foto: jakubmarian.com