W ubiegłym roku 11 marca Polacy razem z Litwinami przeszli aleją Giedymina i wspólnie uczcili Dzień Odzyskania Niepodległości. W tym roku oficjalnego marszu nie będzie.

Wspólne świętowanie dnia Odrodzenia Niepodległości swego państwa jest dobrym zjawiskiem. Niezależnie od narodowości jesteśmy obywatelami Litwy i takie świętowania jest jak najbardziej naturalne, w tym tkwi nasza siła. Z Polską łączy nas wspólna historia, wspólne hasła: „Za naszą i waszą wolność”, a wszystko co nie wiąże się z tym hasłem, nie jest naturalnym zjawiskiem. Dlatego zawsze się cieszę z takich przykładów jedności, które dodają nam sił.

Niektórzy uczestników marszu zakwalifikowali do zdrajców.

Musimy ich zapytać, co mieli na myśli. Może bliższe są dla nich inne marsze, inne kolory niż te na naszej fladze.

Takie osoby można znaleźć w każdej narodowości. Jak odebrać świętowanie Dnia Odrodzenia Niepodległości od osobników maszerujących pod hasłem” Litwa dla Litwinów” czy jeszcze bardziej radykalnymi plakatami?

Po pierwsze, jest ich mniej niż się wydaje. Po drugie, czasami jeden donośny głos dźwięczy głośniej niż kilkanaście spokojniejszych. Musimy pamiętać, że ci krzykacze nie reprezentują całego społeczeństwa. Oczywiście, mają oni swoje prawa, jednak nie powinny one być realizowane kosztem innych. Nigdy nie będziemy tolerowali ksenofobii, nacjonalizmu i podobnych przejawów nienawiści, szczególnie, jeśli są poniżane inne narodowości.

Może warto przestać ich reklamować?

Zawsze mówię, głównym celem aktów terrorystycznych, przestępstw popełnianych przez szaleńców jest rozgłos. Nie musimy im w tym pomagać, ale z drugiej strony mamy wolność słowa, wolność prasy. Musimy jednak pamiętać, że posiadanie trybuny nie oznacza więcej przywilejów, a więcej odpowiedzialności.

Dlaczego problemy w polityce praktycznie nie wpływają na współpracę w dziedzinie gospodarki, energetyki, bezpieczeństwa?

Pragmatyczne interesy dyktują swoje warunki i zasady, które są skierowane na budowanie pozytywnego fundamentu, pozytywnych stosunków, a nie na eskalację konfliktu. Sam konflikt jest sztuczny, sztucznie wzniecany i podtrzymywany przez uprzedzenia. Chciałbym zaznaczyć, że w ostatnim okresie coraz mniej zauważam takich przejawów, w porównaniu z okresem przed 20, 15 laty. W 93 – 96 latach, kiedy zajmowałem stanowisko ministra obrony, takich uprzedzeń, sztucznych uprzedzeń było więcej. Przełomem była umowa podpisana przez prezydentów Brazauskasa i Wałęsę. Obecnie pojawiły inne problemy, ale one na pewno nie będą miały wpływu na rozwój.

Czyli ten chłód w stosunkach polsko – litewskich jest sztuczny?

Jestem pewny, że sztuczny. Tak, są problemy, ale nie można ich dramatyzować. Weźmy oświatę. Wszędzie są problemy, i w litewskich szkołach w Polsce, i w polskich szkołach na Litwie. Nie zapominajmy, że mamy ogromny spadek liczby dzieci, 40 – 50 proc. spadek. W polskich szkołach ta liczba jest jeszcze większa. Celem optymizacji szkół nie jest skrzywdzenie jakiejś narodowości, a chodzi o efektywność wykorzystania nędznych środków finansowych wydzielanych na oświatę. Niektórzy nie chcą tego zrozumieć i próbują sztucznie wzniecać problemy. Emocje zawsze szybciej znajdą zastosowanie niż racjonalny umysł. Jestem pewny, że sztuczne konflikty nigdy nie staną się tendencją.

Rok temu został założony Polski Klub Dyskusyjny, przed kilku laty powstał portal zw.lt, wcześniej polska wersja DELFI, w państwowej telewizja od pół roku leci program poświęcony Wileńszczyźnie.

Są to wspaniałe inicjatywy. Ostatnio byłem gościem Polskiego Klubu Dyskusyjnego. Z takich spotkań wynosisz wiele pozytywu. Nie ma tam jakichś idealistycznych poglądów, nie próbują oni zagęszczać kolorów. Zobaczyłem szczerych ludzi, którzy chcą stworzyć coś dobrego. W tym momencie wróciłbym do początku rozmowy, do tego pojedynczego krzyku protestu, który jakoby reprezentuje wszystkich, a rzeczywistość jest całkiem inna. Musimy dążyć do tego, aby siła konsolidująca, budująca byłaby bardziej widoczna i pożyteczna. W różnorodności można dostrzec dynamikę, ruch, zainteresowanie. Kiedy w jakiejś dziedzinie panuje monopol, to zakradają się podejrzenia. W wolnym kraju każde zdanie powinno zostać usłyszane. Wszystkie wymienione powyżej inicjatywy sprawiają tylko najlepsze wrażenie.

Oświata oświatą, a jak pan widzi oryginalną pisownię nazwisk. Państwowa Komisja Języka Litewskiego skrytykowała oba projekty poprawek. Czy możliwe jest znalezienie rozwiązania, które zadowoli wszystkich?

Decyzja powinna zostać podjęta i nie z powodu Polaków, czy jakiejś innej narodowości. Problem dotyczy wszystkich obywateli. W końcu końców ten problem nie ma nic wspólnego z gramatyką, a nie wszyscy są zdolni oddzielić politykę od gramatyki.

Ostatnio w kilku dyskusjach padło stwierdzenie, że Polaków i Litwinów może zjednoczyć tylko wspólny wróg.

Wspólny wróg może zjednoczyć nie tylko narody. Mamy powiedzenie: „przeciw komu będziemy kolegować”, jednak przyjaźń na takiej zasadzie jest krótkoterminowa. Jednoczyć powinien wspólny cel, wspólne interesy, których z Polską mamy bardzo wiele: bezpieczeństwo, energetyka, infrastruktura, łączy nas Unia Europejska i NATO, jesteśmy po prostu zdani na współpracę.

Może warto zacząć od przeprosin i wybaczenia, jak to miało miejsce w stosunkach polsko – niemieckich, kiedy głowy kościołów uczyniły taki krok?

Żal powinien być szczery, dążenie do dobra również powinno być szczere, wówczas można oczekiwać rezultatów. Przyznanie się do złych czynów i żal za nie jest podstawą chrześcijaństwa į w ogóle cechą człowieka przyzwoitego.

Czy „dobra zmiana” we władzy Polski wniesie pozytywu do stosunków polsko – litewskich?

Zaczekamy, zobaczymy. Nie my wybieramy ich władzę. Zawsze uznajemy demokratycznie wybraną władzę. Wszędzie są pewne niuanse, ale jestem pewny, że będziemy otwarcie, uczciwie dążyć do dobrych stosunków, które są konieczne dla naszych interesów narodowych. Najbliższym ważnym wydarzeniem jest szczyt NATO w Warszawie. Musimy zebrać wszystkie siły, aby osiągnąć nakreślone cele.

W Polskim Klubie Dyskusyjnym byłego ministra spraw zagranicznych RP Radosława Sikorskiego nazwał pan „radykalnym”.

Żartowaliśmy, że jego imię kojarzy się z tym słowem, ale czasami brak mi jego maksymalizmu. Czasami brakuje w polityce zagranicznej stanowczych i skoncentrowanych działań, czasami zostajemy w silnej mniejszości, a trzeba walczyć o wartości nie tylko dotyczące naszych państw, ale też Partnerstwa Wschodniego.

Być może jego stanowczość mogła wpłynąć na władze Litwy w kwestii problemów mniejszości polskiej?

Naszym politykom nie brakuje woli politycznej i sądzę, że w najbliższej przyszłości problemy zostaną rozwiązane. Jednocześnie, mam nadzieję, władze Polski zrozumieją, że na Litwie nie ma monopolu na reprezentowanie Polaków na Litwie. Próbuję swoim kolegom z Polski tłumaczyć, że istnieją różne zdania, które też mają prawą być usłyszane.

Czy istnieje jakieś panaceum na polepszenie stosunków polsko – litewskich?

Politycy, dziennikarze, przedsiębiorcy, naukowcy, wszyscy powinniśmy się udzielać na rzecz polepszenia stosunków naszych narodów. Tak jak to robią osoby i organizacje wyżej wymienione, Tak jak to robią intelektualiści, tak jak to robią sportowcy, np.: Vanagas i Rozwadowski na Dakarze. Wówczas inne problemy będą lżejsze do pokonania.