Jaki jest cel tak dużych międzynarodowych manewrów?

Gen. bryg. Sławomir Kowalski: „Puma-15” jest ćwiczeniem certyfikującym 2 Batalion Zmechanizowany naszej brygady. Celem jest ocena zdolności bojowej tego pododdziału, który będzie wzmocniony i ruszy do zadań jako taktyczna grupa bojowa. W skład tego ugrupowania wejdą trzy kompanie zmechanizowane i inne pododdziały etatowe batalionu, a dodatkowo: kompania czołgów, bateria przeciwlotnicza, pluton saperów, czołówki materiałowo-techniczne, pluton wysuniętych obserwatorów z dywizjonu artylerii samobieżnej oraz sekcja mini BSR-ów (bezzałogowych samolotów rozpoznawczych).

Grupa bojowa zostanie dodatkowo wzmocniona amerykańską kompanią pancerną na czołgach Abrams (14 wozów) oraz francuską kompanią pancerną na czołgach Leclerc (14 wozów).

W rolę przeciwnika ćwiczących wojsk wcielą się żołnierze batalionu czołgów mojej brygady, jednego plutonu zmechanizowanego oraz plutonu rozpoznawczego.

Będzie to potężna siła rażenia. Kto będzie nią dowodził?

W całym ćwiczeniu ze strony polskiej weźmie udział około 1200 żołnierzy. Ponad 260 pancerniaków będzie liczyła kompania francuska, a ponad 300 żołnierzy wejdzie w skład sił USA. W sumie ppłk Marek Pieniak, dowódca 2 batalionu naszej brygady, będzie dowodził blisko dwutysięcznym związkiem taktycznym dysponującym około 600 jednostkami różnego sprzętu.

Drugoplanowym ćwiczącym będzie dywizjon artylerii samobieżnej naszej brygady, który haubicami Goździk będzie wspierał walczące pododdziały.

Scenariusz ćwiczenia powstał w polskim czy międzynarodowym sztabie?

Cała koncepcja ćwiczenia została przygotowana przez zespół oficerów brygady, którymi kieruję. Po przedstawieniu go sojusznikom na ich wniosek wprowadziliśmy jedynie kilka drobnych modyfikacji. Zakłada on wiele różnych epizodów taktycznych związanych z obroną polskich granic: od osiągania zdolności bojowej w rejonach wyjściowych, przechodzenia do działań w obronie do wyprowadzenia kontrataku włącznie.

Dodatkowo przez cztery dni do zakończenia działań 29 maja będziemy ćwiczyć wiele innych epizodów taktycznych, m.in. luzowanie z linii obrony kompanii francuskiej, będącej w styczności z nieprzyjacielem, przez kompanię amerykańską. Będziemy trenowali na bojowo pokonywanie szerokiej przeszkody wodnej. Podczas tego manewru polscy saperzy przeprawią promami na drugi brzeg także sprzęt oraz żołnierzy pododdziałów sojuszniczych.

Urozmaiceniem, ale jednocześnie utrudnieniem działań będzie realizacja zadań w terenie skażonym. Pododdziały będą usuwać skażenia przy wsparciu kompanii chemicznej.

Wojska lądowe są zazwyczaj wspomagane przez lotnictwo...

Tak będzie i tym razem. W ćwiczeniu weźmie udział para samolotów myśliwsko-bombowych Su-22, które według procedury NATO CAS (Close Air Support) udzielą grupie taktycznej bezpośredniego wsparcia lotniczego. Zaangażowane będą również w roli wsparcia ogniowego śmigłowce bojowe Mi-24. W trakcie ćwiczeń będą także wykonywane procedury MEDEVAC z użyciem śmigłowców.

Żołnierze brygady nieczęsto mają możliwość szkolić się w tak doborowym towarzystwie...

Nie mamy pod tym względem żadnych kompleksów. Proszę pamiętać, że moi żołnierze z powodzeniem brali udział w X zmianie polskiego kontyngentu w Afganistanie, gdzie współpracowali z wojskowymi różnych armii NATO. Za kilkanaście dni wyjadą na misję w Kosowie, gdzie będą współpracować z wojskowymi z kilkunastu krajów. W ostatnim czasie pododdziały 1 batalionu naszej brygady brały także udział w międzynarodowym ćwiczeniu „Flaming Thunder” na Litwie.
Tym razem przyjdzie nam współdziałać z wykorzystaniem dużej ilości ciężkiego sprzętu. Jesteśmy zadowoleni, że w ćwiczeniu będą nas wspierały duże zwarte pododdziały sojuszników, wyposażone w nowoczesny sprzęt. Nie bez znaczenia jest, że nasi oficerowie będą tymi pododdziałami dowodzili.

Tekst: Bogusław Politowski

Dołącz do nas na Facebook'u. Bądź poinformowany

Źródło: MON RP